
Piotr Wojciechowski, prozaik: Często posługiwałem się w pracy ze studentami tłumaczeniami jej poezji - one były w tak oczywisty sposób poetyckie i zrozumiałe we wszystkich językach. To była poezja, która była jakby stworzona do tego, żeby ją tłumaczyć, (...) to (było) głębokie wnikanie w sytuacje ludzkie, pełne dowcipu, a jednocześnie filozoficznego namysłu.
prof. Jerzy Bralczyk, językoznawca: Była postrzegana, jak się zdaje, jako osoba radosna. Wszystko, co jest dziwne w świecie, nieoczekiwane, potrafiła pokazać jako coś, co może dostarczyć, jeśli nie szczęście, to w każdym razie jego jakieś namiastki. A to wszystko za sprawą języka który, jak się okazywało, był zrozumiały dla wszystkich i w moim przekonaniu - przetłumaczalny.